DYREKTORIUM 2011 : Formacja na co dzień czy od święta?
Homilia ks. Stanisława Stawickiego SAC - 25 czerwca 2011
Czytania liturgiczne: Rdz 18, 1-15; Mt 8, 5-17
Różne są reakcje na hasło „formacja permanentna”. Słysząc je, niektórzy uśmiechają się jak Sara w dzisiejszym pierwszym czytaniu: „Teraz – powiadają, gdy już przekwitłam, a mój mąż jest starcem, miałabym doznawać rozkoszy?”. No właśnie! Czy formacja permanentna może mieć coś wspólnego z „rozkoszą”? W czwartkowej dyskusji po konferencji siostry Iwony Meger o Eucharystii u Pallottiego, padł komentarz: poranne rozmyślania, długie przygotowania i sprawowania Mszy świętej, sprawiały niewątpliwie Pallottiemu przyjemność; on to robił z przyjemnością.
Myślę, że tak. Don Vincenzo, mimo swojej pozornej surowości, był bardzo wyczulony na aspekt czucia, uczucia, muzyki, piękna, sztuki. Ks. Stanisław Kobielus podjął się bardzo nowatorskiego opracowania na temat stosunku Pallottiego do sztuki. Artykuł został opublikowany w poważnej pozycji książkowej: „Stosunek św. Wincentego Pallottiego do dzieł sztuki”, Architektura znaczeń. Studia ofiarowane prof. Zbigniewowi Bani w 65 rocznicę urodzin i w 40-lecie pracy dydaktycznej, Warszawa 2011, s. 512-527.
Myślę jednak, że jeśli Pallotti, uporczywie każdego dnia odprawiał rozmyślanie, odmawiał brewiarz przed Najświętszym Sakramentem, przygotowywał się starannie do sprawowania Eucharystii, to nie tylko dlatego, że to mu sprawiało przyjemność. Nie chodziło w tym nawet li tylko o jego spójność, tzn. o to, aby nie radzić innym tego czego sam nie robił. Tu chodziło nade wszystko o absolutny prymat Boga w jego życiu. Pallotti przyzwalał, aby Słowo Boże formowało go każdego dnia, gdyż Bóg zajmował w jego życiu centralne miejsce. „Tyś wszystko moje” – powtarzał często. Chciał być „cały z Boga”!
Ks. Konrad Krajewski, który od 1998 roku był ceremoniarzem liturgicznym u boku Jana Pawła II, tak o nim mówił: „Swój dzień najczęściej zaczynał od leżenia krzyżem w prywatnej kaplicy. Sam na sam z Bogiem. Doskonale rozumiał, że między przedsionkiem a ołtarzem muszą płakać kapłani, słudzy Pańscy! Rozpoczynał więc dzień od adoracji. Bycie z Chrystusem postawił w centrum swoich codziennych zajęć i posług. Był „umówiony” z Nim każdego dnia. Zanim rozpoczął rozmowę z ludźmi, najpierw napełniał się Bogiem! Ponieważ stawiał Boga w samym centrum, potrafił radzić sobie z najbardziej wypełnionym programem dnia”.
Ot, jak rozpoczynał się dzień w życiu tych, którzy Bogu przyznawali absolutny prymat, tzn. zawsze, wszędzie i we wszystkich sprawach. Bo najbardziej diabelskie z diabelskich pragnień jest, żeby Boga wziąć w nawias przy organizowaniu naszego dnia, zastąpić Go jakimkolwiek bożkiem: joggingiem, krzątaniem się po domu, gazetą, kawą, czy natychmiastowym rzuceniem się w apostolską troskę o zbawienie dusz.
„Troszczysz się o dobro dusz?” — pytał św. Karol Boromeusz swoich księży, to dobrze, nie przestawaj jednak z tego powodu troszczyć się o samego siebie i nie oddawaj się innym aż tak dalece, że nie pozostawisz sobie samemu ani cząstki siebie. Musisz oczywiście pamiętać o duszach, których jesteś pasterzem, ale nie zapominaj o sobie”.
W Pastores dabo vobis, jest takie ładne zdanie: „formacja stała zmierza do tego, by kapłan był człowiekiem wiary, i by stawał się nim coraz bardziej”! (nr 73). Inaczej mówiąc, formacja permanentna, to przede wszystkim „wiara na co dzień”. To pytanie o moją i naszą wiarę: „Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” - pyta Jezus z przejęciem w Ewangelii Łukaszowej (18, 1-8). I proszę zauważyć, że pytanie to postawione jest w zakończeniu zachęty do wytrwałej i nieustannej modlitwy.
Podobnie w dzisiejszej Ewangelii, setnika, który zabiega o uzdrowienie swego sługi, Jezus nie podziwia za jego zatroskanie i zaradność, ale za wiarę! „Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary”. Niestety, wydaje mi się, że idea formacji permanentnej, w naszych szeregach, jest jeszcze zbytnio powiązana z doktryną i socjologią, a za mało z teologią, tzn. przeżywaniem wiary, Boga. Dlatego też jej wizja jest nadal uboga i dwuznaczna.
Po prawie trzech latach posługi w Międzynarodowym Centrum Formacji Pallotyńskiej na Via Ferrari, nie mam złudzeń: nie wystarczy dysponować pięknym i wygodnym domem; nie wystarczy pragnienie przełożonych, by wzmocnić tożsamość pallotyńską; nie wystarczy nawet entuzjazm kilku zapaleńców, którzy zaangażują się w koordynację tego typu inicjatyw. Trzeba zawsze zaczynać od najważniejszego: “Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” Czy znajdzie wiarę we mnie, w naszych wspólnotach, domach, parafiach, rodzinach? Czy ja naprawdę troszczę się o wiarę, o nią żebrzę i zabiegam?
Tego ranka wyczytałem, że z okazji 20. rocznicy ogłoszenia Katechizmu Kościoła Katolickiego i 50. rocznicy rozpoczęcia Soboru Watykańskiego II, Benedykt XVI ma zamiar w czerwcu przyszłego roku ogłosić „Rok Wiary”. Dziwić to nas raczej nie powinno, bo Papież Ratzinger zawsze uważał, że wiara powinna być egzystencjalną i racjonalną decyzją człowieka. Stanowi przecież dar od Boga, ale jednocześnie jest zgodna z człowiekiem, poszerza jego horyzonty i nadaje kształt jego życiu.
Pięknie to ujął Roman Brandstaetter w jednym ze swoich wierszy:
Bo chcąc naprawdę wierzyć w Ciebie, Boże - pisał
Musimy zostać artystami wiary
I nieustannie tę wiarę zdobywać,
I wciąż od nowa zdobywać jej głębię,
Jak zdobywamy nowe słowo w wierszu,
Jak zdobywamy nowy dźwięk w muzyce
I nowe barwy na płótnie obrazu.
Każda rutyna i każda maniera
Są śmiercią wiary i śmiercią sumienia.I jeszcze jedna mała rzecz.
W ubiegły wtorek, w pierwszy dzień kalendarzowego lata, obchodziliśmy po raz 29 święto muzyki. Tego dnia, radiowa dwójka postawiła następujące pytanie: „Muzyka na co dzień czy od święta”? Ktoś zadzwonił i dał do zrozumienia, iż dylemat „muzyka na co dzień czy od święta”, to fałszywy dylemat. Muzyka zasługuje na to, aby słuchać jej „na co dzień i od święta”. Pomyślałem: podobnie rzecz się ma z wiarą. Wiara „na co dzień czy od święta”? - to fałszywy dylemat! Wiara zasługuje na to, aby zdobywać jej głębię „na co dzień i od święta”. Oto dlaczego potrzebna jest nam formacja permanentna.
| następna » |
|---|